TYTUŁ ORYGINALNY: Liu Xing Hua YuanKRAJ: Chiny
REŻYSER: Lin Helong
DATA EMISJI: 9 lipca 2018 - 29 sierpnia 2018
CZAS TRWANIA: 49 x 45 min
Dziewczyna z normalnej rodziny i superpopularny, bogaty facet. Znamy to? Znamy, ale nie w wersji chińskiej! (no dobra, będąc konkretną, w wersji chińskiej, będącej remakiem starszego chińskiego serialu, będącego za to remakiem dramy koreańskiej na podstawie japońskiej mangi "Hana Yori Dango".... trochę dużo tych remake'ów)
Shancai pełna entuzjazmu zaczyna naukę na wymarzonym uniwersytecie. Jednak już na początku studyjnej przygody podpada członkowi F4, grupy bogatych, zdolnych i oczywiście diabelnie popularnych uczniów czwartego roku. W ten sposób kończy się jej spokojne życie a zaczyna burzliwa historia miłosna. Bo nienawiść od miłości oddziela cienka granica!
Główna para nie wyróżnia się na tle innych tego typu produkcji.
Ona jest odważna, pogodna, pełna energii, oraz, oczywiście, pierwszy raz zakochana (jak się domyślacie, na początku wcale nie w głównym bohaterze)
On narwany, wybuchowy i dziecinny, przez wpływ miłości zmienia się i dojrzewa. Si na początku historii nie jest postacią którą się lubi jednak zmienia się to w odpowiednio realistycznym tempie. Jego przemiana jest stopniowa, długo będzie wyskakiwał z akcjami które ponownie pogorszą waszą opinię o nim.
I w ten sposób dochodzimy do elementu, który może mocno odstraszać. Bohaterowie często (szczerze, to prawie zawsze) zachowują się jak kompletni idioci. Facepalmy to podczas oglądania chleb powszedni. Sceny w których ktoś rzuca w inną osobę pojemnikami z jedzeniem, nagłe wybuchy złości, kompletne nieogarnięcie w sprawie uczuć... momentami miałam przerwać oglądanie. Jednak z drugiej strony serial jest niesamowicie uroczy. Romantyczne sceny zdecydowanie polepszą wam humor. Między bohaterami czuć chemię i bardzo przyjemnie patrzy się na ich wspólne sceny.
Pomyśleliście pewnie, że 49 odcinków na historię miłosną to trochę dużo, prawda? No cóż, całość nic by nie straciła gdyby było ich o jedną trzecią mniej. Bo tutaj wszystko tu dzieje się woooolno. Przez pierwsze odcinki długie ujęcia może i budowały klimat jednak po połowie nie mogłam ich już zdzierżyć. Często zdarzało mi się używać opcji przewijania o dziesięć sekund, i uwierzcie - naprawdę nic mnie w ten sposób nie ominęło.
Za długie są też niektóre wątki. Ile można ciągnąć sprzeciwiającą się związkowi matkę!? Tutaj - jak się już pewnie domyśliliście - bardzo długo. Ostatnie dziesięć odcinków oglądałam już z przymusu, a trzymały mnie przy nich tylko wątki poboczne o reszcie postaci. Szkoda, że tyle czasu poświęcono na główną parę bo reszta bohaterów została potraktowana mocno po macoszemu. Ale przynajmniej każdy dostał swoja opowieść, czasem (pewnie przez ich zwięzłość) lepszą niż główny wątek. W ogóle bardziej polubiłam postacie poboczne niż główną parę ;)
Aktorsko jest niestety różnie. Zdecydowanie lepiej prezentuje się męska część osady. Moimi faworytami zostali serialowy Ximen i Meizuo, przede wszystkim we wspólnych scenach, choć osobno też dawali radę. Chociaż może to przez to że lubię te postacie (ich mangowe odpowiedniki też zawsze lubiłam ;) )
W pierwszych odcinkach kobiece role były bardzo drewniane jednak na szczęście im dalej tym lepiej im szło. Spotkałam się z opinią, że chińskie aktorki nie potrafią grać, niestety trochę prawdy w tym jest 😂
Soundtrack to trzy piosenki na krzyż, jedna na moment dramatyczny, druga na romantyczny a trzecia na całą resztę. Źle się ich nie słuchało ale ile można!
Chciałabym zapomnieć o trzech ostatnich odcinkach....wtf, co tam się działo!? Naprawdę, nie ogarniam jakim cudem z dobrej produkcji na końcu powstał taki potworek.
Mangi "Hana Yori Dango" nie przeczytałam w całości więc nie powiem wam czy fabuła jest całkowicie zgodna. Jednak do momentu który znałam wszystko toczyło się podobnym torem z drobnymi zmianami. Między innymi mieniono wiek bohaterów, uwspółcześniono akcję, F4 zostali sławną drużyną brydżową (a, właśnie - bardzo mi się ten pomysł spodobał, wprowadziło to naprawdę ciekawy i zabawny wątek), a konkurs piękności zmienił się na kulinarny. Jednak nawet znajomość przebiegu fabuły nie przeszkadzała mi w przyjemnym odbiorze całości. Bo pomimo wielu wad które wcześniej wymieniłam drama w pewien sposób podbiła moje serce :)
Chociaż było to kompletnie typowe romansidło, choć wiele mnie irytowało to reszta była tak niesamowicie urocza i przyjemna że zdołała mi wszystko zrekompensować. W każdym razie, jeśli nie straszne wam 49 odcinkowe romansidło - polecam!
Oglądaliście jakąś godną polecenia chińską produkcje?



