poniedziałek, 3 września 2018

Stosik wakacyjny

Wakacje się skończyły więc to czas na trochę wspomnień - nabytki wakacyjne: 
* "W cieniu betonowej dżungli #1-2" o tym tytule pisałam już  wcześniej i nie mam nic więcej do dodania

* Na "Osiedle Promieniste" skusiłam się po zachętach Pustego Kwadracika i sprzedawcy w KIK-u. Najpierw zacznę od zachwytu się nad szczegółową kreską (chociaż i tak jest mniej dopracowana niż w "Dziewczynie...") To chyba pierwszy rysownik mangowy, którego znam, który rysuje tła na KAŻDYM kadrze. Autorzy bierzcie przykład! Na razie przeczytałam dopiero fragment, więc dużo o fabule nie powiem, ale zapowiada się naprawdę dobra pozycja :D


* "W miasteczku piasku i błękitnych łusek #2" - jakie to śliczne! Kreska jest bardzo charakterystyczna i nietypowa, wprowadza w odpowiedni klimat opowieści. Historia z pogranicza realizmu i fantazji dziecka. Do samego końca nie wiemy czy w miasteczku naprawdę dzieje się coś niezwykłego, czy to tylko wyobraźnia młodych mieszkańców.  



* Pierwszy tom był dużo bardziej oryginalny. W "Klatce dla ptaków #2" akcja sprowadza się do typowych przepychanek głównych bohaterów - ( Nie,  wcale mi na niej nie zależy - O nie! On nadal kocha dawną ukochaną i jestem tylko jej zastępstwem!) No dobra, nie jest tak źle.  Mangę nadal bardzo dobrze się czyta a główną bohaterkę da się lubić (co jest rzadkim zjawiskiem) Po prostu żałuję, że autorka po udanym początku sięgnęła po znane schematy.
bonus - rozrastająca się
 kolekcja zakładkowa

* "Cowboy Bebop #2" Tom 1 i 3 miałam ze starego wydania. (po postawieniu na półce nowego tomiku okazało się, że poprzednia wersja miała obwoluty a ta nie. Trochę to razi, ale mówi się trudno) Lektura dopiero przede mną. Bardzo lubię serię anime więc nie mogę się doczekać powrotu do naszych kochanych łowców nagród. 

* "SA Special A #1" W końcu znalazłam brakujący tom (nie ma to jak kupować losowe egzemplarze na wyprzedażach a potem nie móc dokupić reszty) Historię znałam już z anime jednak w wersji mangowej jest dużo przyjemniejsza. Bez efektów dźwiękowych nawet głupota głównej bohaterki jest mniej irytująca. Fabuła jest bardzo lekka, a epizodyczność pozwala na czytanie po jednym rozdziale czekając na autobus. Dodatkowy oneshot może i nie jest odkrywczy, ale nie można mu zarzucić braku uroku. Tak samo jak główna bohaterka lubię śpiewać ale wstydzę się publiczności więc mogłam się z nią identyfikować.  Wydanie polskie jednak już mniej cieszy. Niewyczyszczone i nieprzetłumaczone onomatopeje, albo największe mistrzostwo -  japońskie znaczki przykryte polskim napisem. 



Co czytaliście w wakacje?
Pozdrawiam wszystkich wracających do szkoły
 (i zazdroszczę studentom)

środa, 29 sierpnia 2018

"Cień kata" Gene Wolfe

TYTUŁ:  Cień kata
TYTUŁ ORYGINALNY:  The Shadow of the Torturer
AUTOR:  Gene Wolfe
CYKL:   Księga Nowego Słońca
ILOŚĆ TOMÓW:  5
OCENIANY TOM:   1
WYDANIE ORYGINALNE:  1980
WYDANIE POLSKIE:  Książnica (2007) - {pierwsze wydanie - Iskry (1993)}
TŁUMACZ:   Arkadiusz Nakoniecznik


Severian praktycznie od urodzenia przygotowuje się do zawodu kata. Konfraternia jest całym jego światem. Wszystko zmienia się gdy podczas zabawy wpada na tajemniczego Vodalusa,  mężczyznę sprzeciwiającego się panującemu ustrojowi, i ratuje mu życie. Jakiś czas po tym wydarzeniu do wieży katów trafia nowa "klientka" - Thecla, piękna szlachcianka i siostra towarzyszki Vodalusa. Młody chłopak dostaje zadanie dotrzymywania towarzystwa kobiecie. Severian zakochuje się w więźniarce i zdradza swój zakon. Zostaje ukarany wygnaniem do odległego miasta. Tak zaczyna się jego długa wędrówka.

Dawno nie miałam z żadną książką takiego problemu - po skończeniu lektury nadal nie umiem stwierdzić czy przygody kata podobały mi się czy nie. Mówiąc szczerze, po prostu nie ogarniam o co dokładnie tam chodziło. 


Świat przedstawiony kusi tajemniczością i obcością. Autarcha i jego niewidzialny pałac, ogromny mur otaczający miasto, magiczny? klejnot, tajemnicze hipnotyzujące ogrody. Najciekawszym pomysłem według mnie były pojedynki na trujące kwiaty. A to tylko ułamek tego co spotykamy śledząc Severiana . Czy to inny świat czy odległa przyszłość? Wiele przesłanek wskazuje na drugą odpowiedź. Jednak co doprowadziło do tego stanu rzeczy? Tego niestety nie dowiemy się w pierwszym tomie. I pewnie nie w drugim. I nie w trzecim. Dlaczego? Bo akcja tej książki nie mogłaby się chyba bardziej wlec. Jakim cudem za cztery tomy Severian zdąży stać się Autarchą? (to nie spoiler, dowiadujemy się tego w pierwszym rozdziale) Przecież w pierwszej części fabuła praktycznie nie ruszyła do przodu! No dobra, niby coś się działo, jednak sposób przedstawienia akcji jest strasznie chaotyczny.  Może to wina narratora?

Historię opowiada nam sam Severian piszący po wielu latach pamiętnik. Wydawałoby się, że taka forma powinna być dosyć spójna, prawda? Niestety, nasz kat nie jest dobrym przewodnikiem. Opisuje sen, by nagle przeskoczyć do aktualnych wydarzeń a następnie do wspomnienia które w ogóle się z niczym nie wiąże. Narrator często spoileruje, co czasem zachęca to do dalszego czytania, czasem jednak irytuje. 

Nowe postacie wyskakują co chwila by zniknąć z szybkością z jaką się pojawiły. Nie zdążyłam się do żadnej przywiązać, no może oprócz doktora- dramatopisarza ;)

A jak nasz główny bohater? Na razie czuję do niego obojętność, ale ma potencjał. Severian od małego był wychowywany razem z innymi dziećmi na kata w upadającej konfraterni. Era świetności tego zawodu dawno minęła, jednak bractwo dalej kontynuuje dawne tradycje. Severian zawsze chciał by jego "rodzina" odzyskała dawną chwałę. Jednocześnie fascynuje go sposób myślenia Vodalusa i marzy o pomaganiu buntownikowi. Uważa, że uda mu się pogodzić dwie ideologie w swoich działaniach. Zdrada jednej z nich sprawia, że czuje się godny pogardy i pragnie kary. Gdy ta nadchodzi musi poznać nowy świat, całkowicie odmienny od tego który znał.

Styl pisania Wolfe'a jest niestety ciężki do czytania. Dłuższa lektura mnie męczyła, sposób ułożenia zdań sprawiał że musiałam mocno skupiać się na ich znaczeniu. Opisy niby są ciekawe, ale nie porywają.

Ciężko mi polecić "Cień kata", ale nie uważam, że jest to zła pozycja. Jest po prostu bardzo specyficzna,  pod każdym względem. Coś jednak ciągnie mnie do reszty historii, więc kiedyś pewnie sięgnę po czekające na półce tomy.



Wiem, wiem, tekst wyszedł strasznie chaotyczny. 
Przynajmniej pasuje do opisywanej książki ;)

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

"W cieniu betonowej dżungli" Jung-Hyun Uhm

TYTUŁ:   W cieniu betonowej dżungli
TYTUŁ ORYGINAŁU:  Forest of gray city
AUTOR:  Jung-Hyun Uhm 
ILOŚĆ TOMÓW:  2
WYDANIE ORYGINALNE:  2005-2006
WYDANIE POLSKIE:  Yumegari (2016)




Czy przyzwyczajenie może zamienić się w miłość? 

Yun-Ook Jang jest mało znaną rysowniczką i zakupoholiczką. Takie połączenie oczywiście nie wpływa pozytywnie na jej finanse i dziewczyna jest zmuszona znaleźć współlokatora. O pokój zgłasza się Bum-Moo Lee, tajemniczy chłopak pracujący w barze.Młodzi, jeszcze niedawno nieznajomi, zaczynają ze sobą mieszkać. W czasem obecność drugiej osoby w codziennym życiu staje się dla nich coraz ważniejsza.

"W cieniu betonowej dżungli" jest spokojną opowieścią o naturalnie rodzącym się uczuciu. Autorce udaje się nie popaść w zbytni dramatyzm, nawet przy przedstawianiu smutnej przeszłości Bum-Moo. Wątek ten nie przysłania najważniejszego wątku komiksu - związku dwojga ludzi.  Nie uświadczymy tutaj też tradycyjnej postaci przeszkadzajki - tego trzeciego. Może i się pojawia, jednak to nie on kładzie kłody pod nogi bohaterom - robi to ich własny strach przed znalezieniem szczęścia.

Yun-Ook ani się obejrzała, a wszyscy jej znajomi ustatkowali się i założyli rodziny. Tylko ona została sama, bez perspektyw, wykonując pracę która miała być wymarzona a okazała się rozczarowaniem. Jej serce zaczyna przepełniać gorycz na myśl o udanym życiu otaczających ją znajomych. Jest zawiedziona samą sobą, tym, że nie potrafi nic osiągnąć.  Próbuje sobie wmówić, że jeszcze ma czas, jednak czuje coraz bardziej uciekający jej przez palce czas. Jej sytuacje pogarsza do tego to, że boi się zmian.
Szkoda, że w manhwie nie rozwinięto tematu jej zakupoholizmu. W sumie służył tylko jako powód do poszukiwania współlokatora. Czuję przez to niedosyt zmarnowanego wątku. 

O Bum-Moo na początku nie wiemy za dużo. To standardowy tajemniczy chłopak z bagażem doświadczeń większym niż jego wiek. Nie sprawiło to jednak że zamknął się w sobie - jest bardzo bezpośredni. W porównaniu do naszej bohaterki nie boi się mówić o swoich uczuciach. Jest bardzo odpowiedzialny i dba o innych. Widać to szczególnie w jego relacjach z siostrą. To dziecko, które nagle musiało dorosnąć. Niedojrzałość Yun-Ook sprawia, że przy niej w końcu może zacząć zachowywać się adekwatnie do swojego wieku.


"W cieniu...." jest pierwszą manhwą na mojej półce i jedną z niewielu przeczytanych. Jednak już przed tym, gdy myślałam manhwa widziałam w głowie kreskę w stylu Jung-Hyun Uhm. Podłużne twarze, chude postacie, długie szyje, wyraźnie zarysowane nosy. Podoba mi się rysowanie oczu, przyciągają wzrok przy przeglądaniu tomiku. Tła na kadrach pojawiają się często, choć zazwyczaj są tylko zarysowaniem pomieszczenia. Przynajmniej akcja  nie dzieje się w próżni. Rysownik często używa do cieniowania rastrów, robi to umiejętnie i uzyskuje naprawdę ładny efekt.


Tomy nie są podzielone ściśle na rozdziały, poszczególne sceny dzieli kartka z tą samą ilustracją po obu stronach jednak z odwróconą kolorystyką. Świetny pomysł.

Pierwszy raz kupiłam coś od Yumegari. Tomiki są większe od Jednotomówek Waneko i mniejsze od mang JPF. Posiadają obwolutę, a pod nią inny projekt okładki. W obu częściach znajdziemy po jednej kolorowej kartce (choć i tak bardziej podobają mi się czarno-białe ilustracje tego rysownika) Czerń jest intensywna a czcionki czytelne. Nie rzuciła mi się w oczy żadna rażąca literówka, jednak nie jestem osobą, która wyłapuje takie błędy. 


"W cieniu betonowej dżungli" jest przyjemną lekturą pozostawiającą lekki niedosyt. Zakończenie było nagłe i nic nie kończące.  Po ostatniej kartce miałam w głowie myśl - to już? Co dalej?
Jeden tom więcej pozwoliłby też rozwinąć postacie poboczne. Oprócz głównej pary bliżej poznaliśmy tylko siostrę Bum-Moo. Reszta nie dostała nawet namiastki własnego charakteru (nie jestem nawet pewna czy kiedykolwiek wymieniono ich imiona ale mogę się mylić)
Nie żałuję jednak wydanych pieniędzy i chętnie poczytałabym inną manhwę Jung-Hyun Uhm.






Wolicie manhwy czy mangi?
Co uważacie o tym tytule?


środa, 8 sierpnia 2018

Fantastyka Wydanie Specjalne 3 (60) 2018


OPOWIADANIA:


TYTUŁ: „Dziedzictwo"
AUTOR: Artur Laisen


Niby klasyczne fantasy, jednak nie miałam podczas czytania wrażenia powtórki z rozrywki. Przez te dwadzieścia stron zdążyłam mocno przywiązać się do bohaterów i z niecierpliwością czekam na trzy zapowiedziane opowiadania o ich losach.
Rodzeństwo w dzieciństwie zostało sprzedane w niewolę ludowi czczącemu boga rekina. Niedługo na wyspie ma odbyć się Uczta Rekina - krwawy wybór następnego jego Wybrańca. Od czterdziestu lat nikt jednak nie przeżył tego rytuału.
Święto przyciąga z dalekich krajów maga i jego najemniczkę. Chcą poznać prawdę o święcie i pokonać nieśmiertelnego.
Czy brak wspomnień o swoim dziedzictwie sprawia, że przestajesz istnieć? Jedynym co Kali posiada, to opiekun który obdziera ją z nadziei i marzeń. Choć jest wolnym człowiekiem nie może odejść. Spotkanie z niewolnikiem, który pomimo lat upokorzeń nadal wierzy, że nie jest nikim wstrząsa dziewczyną. Czy będzie miała siłę zmienić swój los?



TYTUŁ: „Połowa nieba"
AUTOR: Bartek Biedrzycki


Alternatywna Polska w 1994 roku. Socjalizm nie upadł a Polska ma duże znaczenie w polityce kosmicznej.
Towarzyszymy starym znajomym - Polce i Chince - podczas misji naprawczej na opuszczonej stacji kosmicznej. Oprócz problemów technicznych zmagają się także z nieszczęściami życia prywatnego. Niebezpieczna misja daleko od domu to dobry czas na przemyślenia.
Opowiadanie ma jednak lekki klimat, sprzeczki kobiet pozwalają wyczuć łączącą je przyjaźń mimo lat i kilometrów rozłąki. Niestety styl pisania autora nie wskoczył na moją listę ulubionych. Czasem ciężko mi było przebrnąć przez opisy i mało wyczuwałam napięcia podczas niebezpiecznych momentów misji.


TYTUŁ: „Niebo w kwiatku koniczyny"
TYTUŁ ORYGINAŁU: „Heaven in a Wildflower"
AUTOR: Blake Charlton


Ludzkość spełniła swoje największe marzenie i większości udało się uzyskać nieśmiertelność. Stworzono raje, a powrót na ziemię jest dla nich pewnie jak wyjazd pod namiot, jak to określił jeden z bohaterów. Dzieci rzadko rodzą się w sposób naturalny, w tym świecie ojciec podnosi reinkarnowanego brzdąca. Z dziewczynkami tworzy się dodatkowo specjalna więź- gdy mała umrze, umiera też ojciec.Jest to opowieść o rodzicielstwie i strachu przed stratą. W końcu i w naszym świecie ze śmiercią dziecka umiera też część rodzica, może i nie fizycznie jak w opowiadaniu, ale wewnętrznej pustki nic nie zapełni.
Główny bohater urodził się w naturalny sposób i całe życie towarzyszy mu lęk przed śmiercią. W porównaniu do swoich przyjaciół jego czeka nieznane. Ten strach przysłania mu chwilę obecną, nie pozwala czerpać z niej pełni radości. I jak każdy człowiek docenia swoje życie dopiero gdy je traci.



TYTUŁ: „Pattaya to ty"
TYTUŁ ORYGINAŁU: „You make Pattaya"
AUTOR: Rich Larson


Opowiadanie w klimacie filmów o wielkich przekrętach. Lekki sposób pisania jeszcze potęguje ten efekt. 
Przestępca niedalekiej przyszłości trafił na okazje szantażu życia. Pomaga mu w tym niedawno poznana prostytutka. Uda im się zdobyć fortunę czy zostaną wykiwani? 



TYTUŁ: „Siedem lat od domu"
TYTUŁ ORYGINAŁU: „Seven Years from Home"
AUTOR: Naomi Novik


Misja dyplomatyczna na planecie targanej wojną dwóch ideologi - czy by się przystosować do nowego świata lepiej zmienić siebie czy naturę? Bohaterka należy do trzeciej siły - Konfederacji -  potajemnie wspierającej obie strony.   
Czytelnik poznaje lud Melidian modyfikujących swoje ciała za pomocą otaczającej ich fauny - skrzydła z pasożyta, żywe ubrania. Nie wiem czy pomysły w tym opowiadaniu były obrzydliwie genialne czy genialnie obrzydliwe.
Podobne podejście ma nasza bohaterka - z jednej strony poznawane społeczeństwo ją fascynuje z drugiej nie może powstrzymać odrazy. 
Opowiadanie napisane jest w formie luźnego raportu, w którym Ruth tłumaczy swoje działania przed potępiającym ją społeczeństwem.  Nie znajdziemy tu dużo dialogów, głównie są to opisy zdarzeń. Taki styl chwilami męczy i wydłuża czas czytania, jednak także mocno działa na wyobraźnię.


TYTUŁ: „Pogodynka"
TYTUŁ ORYGINAŁU: „Weather Girl"
AUTOR:  E. J. Swift


Wojny huraganowe to przerażająca perspektywa. Katastrofy naturalne zawsze łączyły ludzkość, tutaj za to pomagają zyskać przewagę. Chłodne kalkulacje czy ogłosić istnienie huraganu czy zatrzeć ślady jego istnienia według mnie jest mniej humanitarne niż nawet bomby atomowe. Niektórych granic ludzkość nie powinna przekraczać.
Bohaterką jest osoba podejmująca ostateczną decyzję. Ciężka moralnie praca mocno niszczy psychikę a tajemnica służbowa psuje każdą miłość. 


poniedziałek, 30 lipca 2018

"Toń" Marta Kisiel

TYTUŁ:  Toń
AUTOR:   Marta Kisiel
ILOŚĆ TOMÓW:  1+
WYDANIE:   2018 (wydawnictwo Uroboros)
ILOŚĆ STRON:  316


Wiem, wiem, nie powinno się kupować książki po samej okładce. Ale czasem tak kusi! Z opisu "Toń" brzmiała jak typowe romansidło dla nastolatek z mrrrroczną tajemnicą w tle. Stojąc przy stoisku stwierdziłam, że w sumie czasem mam ochotę na taką lekką historię więc się skusiłam. Jakie było moje zaskoczenie gdy ta książka okazała się zupełnie inna, prawie bez wątku romantycznego a za to z bardzo ciekawym pomysłem na podróże w czasie!

Siostry Stern całe życie spędziły terroryzowane przez ciotkę przestrzegając trzech zasad:
1. Nigdy nie wpuszczaj nikogo za próg.
2. Nigdy nie zostawiaj pustego mieszkania.
3. Nigdy nie wspominaj, co się stało z rodzicami.

Nie można się więc dziwić, że Dżusi przy pierwszej okazji zwiała na drugi koniec kraju. Stare nawyki jednak pozostają i na jedno słowo ciotki wraca do Wrocławia. Może byłoby dla wszystkich lepiej gdyby tego nie zrobiła. Podczas pilnowania mieszkania wpuszcza do środka Ramzesa, człowieka tak niebezpiecznego, że gdy zaczynasz o niego pytać pojawiają się trupy.

A to dopiero początek pełnej tajemnic historii pewnej nietypowej branży.

Czas jest jak rzeka. Wyobraźcie sobie, że niektórzy ludzie mogą się w niej zanurzyć, nie ciałem lecz duchem. Obserwują wtedy dzieje nie mogąc bezpośrednio na nie wpływać.  Marta Kisiel wymyśliła interesujące i nietypowe wykorzystanie połączenia tego daru i zawodu historyka. I to bardzo opłacalne finansowo połączenie.

Historię śledzimy z perspektywy sióstr Stern.  
Dżusi niski wzrost nadrabia ostrym językiem. Ma bardzo wybuchowy charakter, działa pod wpływem impulsu. Często przez to psuje wszystko czego się doptkie, szczególnie relacje z innymi ludźmi.
Eleonora to jej kompletne przeciwieństwo. To spokojna pedantka, która wszystko musi mieć pod kontrolą. 

"Bez wątpienia zdążył się również zorientować, że według rozkładu dnia Eleonory można by regulować zegarki"

Postacie są naprawdę ciekawie rozbudowane i niejednoznaczne. Nic nie jest takie na jakie
wygląda a chciwość potrafi bardzo zmienić ludzi.

Jak na początku wspomniałam wątek romantyczny może i się pojawia, ale na pewno nie dominuje. Jest tylko dodatkiem motywującym bohaterów i ukazującym ich wewnętrzną przemianę. Tutaj nie miłość jest najważniejsza a więzi rodzinne. Czy da się odbudować coś co wydawało się już na zawsze utracone?

Dla mnie głównym  minusem książki była mała ilość akcji "po drugiej stronie". Gdy już pojawił się wątek podróży w czasie spodziewałam się, że rozwiązania zagadek będą szukać w przeszłości. Niestety główna intryga działa się w teraźniejszości. Nie znaczy to jednak, że została poprowadzona w nieciekawy sposób, tylko inny. Akcja po szalonym początku mocno zwolniła. W sumie, czy poszukiwanie faktów historycznych i ich powiązywanie może być szybkie? :)
Trochę zawiodło mnie zakończenie, które było strasznie nagłe i jakieś takie.. niepasujące. Spodziewałam się trochę bardziej zawiłej intrygi.

Pomimo małych wad naprawdę nie spodziewałam się, że aż tak zatonę w tej historii.  Bardzo chciałabym jeszcze jednej historii z tego świata. Autorka, choć wszystkie wątki się wyjaśniły, zostawiła otwarte zakończenie. Może więc będziemy mieli okazje znowu spotkać rodzinę Sternów? Bardzo na to liczę.


Znacie jakieś ciekawe historie z podróżami w czasie?


wtorek, 24 lipca 2018

Black"

TYTUŁ:   Black
TYTUŁ ORYGINALNY:  Beul-laek
KRAJ:  Korea Południowa
REŻYSER:  Hong-seon Kim
DATA EMISJI:  14 październik 2017 - 
10 grudnia 2017 
CZAS TRWANIA: 18 x 80 min


Dzisiaj trochę nietypowo bo przychodzę do was z.... produkcją koreańską.

Ha-ram od urodzenia widzi cienie przy umierających ludziach. Potrafi też przewidzieć jak umrą. Jak się potem dowiadujemy są to niewyraźne dla niej postacie Ponurych Żniwiarzy przychodzących po duszę.

Poznajemy jednego z nich - 444. Przyjmuje on ciało zmarłego detektywa ścigając zbiegłego do świata ludzi partnera. Ciało wybrał jednak bardzo pechowo, bo Moo-gang Han wplątał się w skomplikowane przestępstwo powiązane z najwyższymi szczeblami. Jego mordercy oczywiście nie są zachwyceni tym, że (pozornie) przeżył.

Trupów coraz więcej, coraz trudniej o powiązania. Co tak naprawdę wydarzyło się 20 lat temu? I kto tak naprawdę ma taśmę której wszyscy szukają? 

Po opisie spodziewacie się pewnie mrocznego klimatu? Niby jest, jednak.... trochę się przeliczyłam. Sytuacja bardzo często rozluźniana jest komediowymi wstawkami. Czasem były naprawdę śmieszne ale czasem czułam zażenowanie. Już przy poprzednich k-dramach odkryłam, że koreańczycy mają bardzo specyficzne poczucie humoru które nie zawsze do mnie trafia.

Poczuliście się zniechęceni? Niepotrzebnie, przechodzimy do lepszej części produkcji- wątku kryminalnego. W każdym odcinku dostajemy małe skrawki układanki, nie zawsze naprowadzające na właściwe tropy. Intryga jest naprawdę ciekawa i nieoczywista (Jedyne z czym miałam problem to ogarnięcie wszystkich powiązanych postaci. Przez obco brzmiące imiona miałam trudność z zapamiętaniem ich roli, szczególnie gdy byli tylko wspominani w rozmowach) Częste zwroty akcji naprawdę potrafiły zaskoczyć. I, co najważniejsze, rozwiązanie nie jest wzięte nie wiadomo skąd.

Poważnego klimatu dostarczają też próby ratowania ludzi przez Ha-ram. Nie wszystkich da się uratować i nie zawsze jest to właściwe. Czy będzie w stanie udźwignąć ciężar swoich decyzji?


Podczas scen ze świata Żniwiarzy kolorystyka
 staje się ciemniejsza i bardziej niebieska.
 Tworzy to ciekawy efekt przy małych kosztach

Oczywiście jak to w k-dramach nie obyło się bez wątku romantycznego. Był bardzo wolny i spokojny (jeśli pominąć ich ciągłe kłótnie) i z niemożliwym szczęśliwym zakończeniem- w końcu jedna ze stron jest praktycznie martwa. 


I dochodzimy do mojego największego zirytowania- końcówki serialu. Niby miało być wyciskaczem łez w praktyce tylko myślałam o tym, że coś w nim nie trzyma się kupy.  SPOILER No dobra, wymazał swoje istnienie. Tylko jakim cudem rodzice Ha-ram nagle nie mieli wypadku? Przecież działo się to przed narodzinami Joona i nie miał z nim nic wspólnego. A jeśli mieli wypadek i chodziło o uratowanie w późniejszych wydarzeniach to Ha-ram powinna widzieć cienie. I co z wątkiem kasety. Przecież bez niego i tak by się wydarzył, tylko morderca nie zostałby odnaleziony. I jak się tu wzruszać?!   I pokazali dalszy los tylko trzech bohaterów! I to tych najmniej przeze mnie lubianych! Jeszcze ta charakteryzacja na starych ludzi :) Naprawdę nie mogli im zrobić przynajmniej kilku zmarszczek? 
Może po prostu zapomnę o ostatnich 15 minutach? 

Postaci jest wiele ale jedno je łączy- wszystkie są bardzo... krzykliwe. Częściowo jest to wina języka który brzmi jakby zawsze mieli podniesiony głos, jednak ich ciągłe wyzywanie się nawzajem od idiotów było męczące. 

Ha-ram ciężko było znaleźć przyjaciół, ludzie uważali,że przynosi pecha gdy opowiadała o
śmierciach. Sama zaczęła uważać się za potwora i ukrywać wyjątkowe oczy za ciemnymi okularami, by nie widzieć cieni. Nadal nie może zapomnieć o swojej pierwszej miłości - Joonie- który jako jedyny nie uważał jej daru za przekleństwo. Pomimo wewnętrznego cierpienia potrafi się postawić praktycznie każdemu. jest bardzo empatyczna i zależy jej na nawet obcych ludziach co często sprowadza na nią kłopoty.

Black (444) w zaświatach był uważany za bezwzględnego służbistę. Gdy trafia do ludzkiego ciała gubi się w nowych dla siebie emocjach. Stara się nadal grać bezdusznego jednak zaczyna mu coraz bardziej zależeć na otaczających go ludziach (taki typowy tsundere). Osobiście nie przepadam za postaciami tego typu, jednak jego zachowanie i charakter pasowały do sytuacji w której się znalazł. 

Bohaterów jest oczywiście dużo więcej i na szczęście główna para nie zabiera im całego czasu ekranowego. Każdy powinien znaleźć swojego ulubieńca, a jest w czym wybierać - dziedzic wielkiej firmy wykluczany z rodziny, Żniwiarz zakochany w dramach, najbardziej nieudolny i nietypowy oddział policji, lekarka z tajemniczą przeszłością, płatni zabójcy....

Pomimo kilku wad serial jest naprawdę warty obejrzenia. Wciąga, bawi, wzrusza - czyli zapewnia wszystko czego serialomaniak potrzebuje.



Oglądaliście jakieś ciekawe koreańskie produkcje?

sobota, 21 lipca 2018

"Dynia z majonezem" Kiriko Nananan

TYTUŁ:  Dynia z majonezem
TYTUŁ ORYGINAŁU:  Kabocha to mayonezu
AUTOR:  Kiriko Nananan
ILOŚĆ TOMÓW:  1
WYDANIE ORYGINALNE:  1998
WYDANIE POLSKIE:  Hanami (2008)

Dzisiaj przychodzę do Was z trochę poważniejszym tytułem. (Strasznie opornie szło mi pisanie tego tekstu. Miałam w głowie wizje tego co chcę przekazać a gdy czytałam wynik odkrywałam, że wyszło coś zupełnie innego) 

Miho i Seiichi prowadzą spokojne, monotonne życie od czasu gdy postanowili razem zamieszkać. Do pełni pozornej sielanki brakuje im pieniędzy. Chłopak próbuje bezskutecznie swoich sił w branży muzycznej a jedyną zarabiającą osobą jest Miho. Dziewczyna dostaje propozycje pracy w klubie nocnym. Jak daleko się posunie by utrzymać ukochanego? I co z jej dawną wielka miłością o której nie może nadal zapomnieć? 


Czym właściwie jest miłość? W "Dynii..." przedstawiono dwa odmienne podejścia - raniącą namiętność i bezpieczną rutynę. Które z nich to prawdziwe uczucie, a nie ułuda? Może oba, a może żadne. Ważniejsze są drobne gesty powodujące uśmiech a może gorące uczucie? 

Historia głównie opowiada o dojrzewaniu. Bohaterowie dorastają do związku, swoich uczuć, ciężaru decyzji, pracy. Na początku opowieści błądzą, czy odnajdują na końcu właściwą odpowiedź? - nigdy się nie dowiemy.  

Miho daje pełnie siebie w każdym swoim związku. Potrafi wręcz niezdrowo poświęcać się dla innych. I ma fatalny gust do facetów. Pewnie pomyśleliście, że teraz tkwi w toksycznym związku? To i tak nic w stosunku do poprzedniego! 

Z Seiichim mam mały problem. Z jednej strony jest ślepy na cierpienie Miho z drugiej widać, że naprawdę mu na niej zależy i stara się z czasem poprawić. Jest marzycielem i idealistą. Mógłby już dawno zrobić karierę ale woli nie mieć za co żyć niż się "sprzedać".  

Hagio to niedojrzały, wykorzystujący kobiety dupek. Wybaczcie, naprawdę nie da się inaczej go opisać. Postrzega miłość jako coś chwilowego, co akurat sprawia mu przyjemność.

Jak widzicie bohaterów bardzo trudno polubić jednak i tak coś w nich przyciąga do opowieści.

Najbardziej wyjątkowa z całej mangi jest kreska. Najpierw wydawała mi się brzydka, aktualnie ja uwielbiam. Autorka używa praktycznie tylko czerni i bieli. Rysunki to mocne kontury postaci i przedmiotów.  Jednak nawet jeśli są z pozoru proste potrafią przekazać wszystkie potrzebne emocje. Tła też są bardzo szczegółowe. I występują prawie na każdym kadrze! 

Polskie wydanie trzyma poziom. Manga została wydana na śliskim papierze, grubszym niż mangi innych wydawnictw. Nie uchroniło go to jednak od lekkiego prześwitywania. Na szczęście nie na tyle mocnego by przeszkadzało to w lekturze. Czerń jest bardzo intensywna. Tłumacz zrobił kawał dobrej roboty, codzienne rozmowy brzmią naturalnie.

Czy polecam? Jeśli szukacie dobrej obyczajówki zdecydowanie tak. Jednak gdy oczekujecie pędzącej akcji ten tytuł was zawiedzie. 


Czytaliście już "Dynię..."?  
Dobrze ją wspominacie?